Troszkę spóźniona ale relacja z mojej wymianki turkusowej. Mam szczęście do par a więc i tym razem udało mi się współpracować z przemiłą i mega uzdolnioną osobą -twórczynią bloga TROCHĘ RADOŚCI .
Tak się jednak składa, że sprawiła mi nie trochę a sporo radości. Jej zdolne rączki wyczarowały dla mnie fantastyczne prezenty, które długo będą mnie cieszyć-zobaczcie same
takie cuda otrzymać to nie można być inaczej jak mega szczęśliwym.Fantastyczne prezenty i bardzo dziękuję Kasi za wspólną zabawę.
Teraz zaś pokażę to czym się odwzajemniłam i mam nadzieję, że i ja sprawiłam radość mojej parce bo jakoś się nie odzywa to nie wiem, ale żyję nadzieją :-)
Tak więc podsumowując wymiankę turkusową, zaliczam ją do udanych.
Teraz jednak szybko zmykam bo ostatnio dni mi brakuje na moje prace i obowiązki.
Troszkę spóźniona relacja z przebiegu wymianki kawowej u mnie. Ale ja zawsze jestem spóźniona więc chyba mi wybaczycie :-)
Miałam przyjemność mieć w parze przemiłą i bardzo uzdolnioną osóbkę z bloga SŁONO MI .
Przygotowała dla mnie takie wspaniałości ,że nie wiedziałam czy ja podołam temu zadaniu równie dobrze.
Starałam się bardzo i chyba mi się udało bo otrzymałam informację, że obdarowana jest zadowolona
Teraz pora przejść do zdjęć, oto co dostałam
Jak widać pięknie zapakowane cudowności i słodkości z których jestem bardzo zadowolona :-D
Teraz pochwalę się co ja przygotowałam, a co
Jestem bardzo zadowolona z wymianki i mam nadzieję, że reszta osób biorących udział również.
Bardzo dziękuję mojej parze wymiankowej za wspaniałą zabawę i mnóstwo radości oraz dziękuję organizatorce bez której to wszystko by się nie odbyło.
Pozdrawiam
Dziś a raczej w ostatnie dni wzięło mnie na szycie. Postanowiłam, że najwyższa pora coś zrobić z tymi materiałami co to mam poupychane to tu i tam i jest ich całkiem sporo. No i wybór padł na kosmetyczkę kuferek. Tak mi się spodobała, że uruchomiłam produkcję taśmową i mam już ich kilka. Co prawda nie wszystkie mają porobione fotki ale pokażę te co mam.
Przeznaczenie, no cóż zastanowię się może uda mi się coś upłynnić, a reszta będzie świetnym prezentem dla rodziny czy znajomych.
Kosmetyczki spokojnie można nazwać że są podróżne bo są dość spore 27 cm długości, 15 cm szerokości i 14 cm wysokości. Każda jest wyposażona w uchwyt za który można złapać lub powiesić taką kosmetyczkę.
Myślę ,że są wygodne i praktyczne.Dodam też ,że zaczęłam je szyć dopiero teraz tzn. nigdy wcześniej nie szyłam takich kosmetyczek i wiecie co? ledwo zaczęłam je szyć a mam już masę pomysłów na jeszcze inne kosmetyczki, w innych wzorach, kolorach i w ogóle. Gdyby jeszcze udało się część z nich sprzedać to będę mega zadowolona. W poniedziałek będę robiła im sesję zdjęciową do ogłoszeń sprzedażowych. Zobaczymy.
Teraz zaś bardzo chciałam wam podziękować za komentarze pod ostatnimi postami, wiem ,że nie jestem systematyczna w prowadzeniu bloga ale każde takie dobre słówko sprawia ,że chce się dalej coś robić i o tym pisać. Już się bałam ,że ten blog umiera śmiercią naturalną i powolną a tu jednak nie. DZIĘKUJĘ WAM ŻE JESTEŚCIE.
POZDRAWIAM WSZYSTKICH CIEPLUTKO
Tak i mnie nie ominęło szaleństwo tłustego czwartku :-)
Zabrałam się do wypieku zamówionych przez rodzinkę pączków, przepis miałam ze starej babcinej książki, którą skrupulatnie przechowuję i co i róż z niej korzystam. Nie chwalę się zbytnio gotowaniem na blogu ale jest to moja druga miłość, są dni ,że mogłabym z kuchni nie wychodzić w ogóle. Żaden projekt nie jest zbyt trudny, podołam wszystkiemu. Tak też i podołałam górze 40 pączków, po 20 szt z różą i 20 szt z budyniem oprószane cukrem pudrem bo nie lubimy się lukrować, a oto efekt pracy
Dwa dni wcześniej, chcąc odchudzić tradycyjne pączki upiekłam je według pewnego przepisu, wyszły pyszne bułeczki ale dla mnie nie pączki. Nie zniechęciłam się jednak i postanowiłam wypróbować inny przepis znaleziony w necie i oto co wyszło
bardzo delikatne ciasto, smaczne, rozpływające się w ustach ale nie pączki-przynajmniej dla mnie. Ja jednak wolę takiego tradycyjnego ,kalorycznego ale porządnego pączka.
I tak oto słodko żegnam się z wami-kto ma ochotę proszę się częstować :-D
Ano tak z potrzeby zmian, postanowiłam zrobić kapcie. Takie zwykłe ze wzoru na garnstudio, ale zawsze jakaś zmiana w robótkach
Na te kapcie użyłam takiej fajnej włóczki wiskozowo-poiliamidowej, nie przyciąga tak brudu i fantastycznie się pierze a do tego mega szybko schnie.
I to by było na tyle bo nie ma się co rozwodzić nad kapciami :-)
Dziś tłusty czwartek więc życzę wam smacznych pączków i by dziś kalorie się ulatniały a nie odkładały :-D
Jakiś czas temu skończyłam po bardzo długich bojach ,sweterek dla synka. Spodobał mi się na pierwszy rzut oka i postanowiłam ,że go zrobię , dobrze tylko ,że od razu podjęłam się zrobienia o nr większego bo gdy go skończyłam jest idealny. Co zrobić ,że dla domu najtrudniej mi się robi? Bo ogólnie sweterek miał wzór skomplikowany ale włóczkę fantastyczną ,którą przerabiało się jak marzenie. Efekt-zobaczcie sami, syn zadowolony
Pozdrawiam Was cieplutko
Tak ,tak wiem ,zima -przynajmniej u mnie, na szczęście się już skończyła. Ponownie na szczęście coraz częściej mam piękne słoneczne dni-takie ,że aż chce się żyć. U mnie to jest tak ,że mam wtedy ochotę na wszystko-na szycie, dzierganie, gotowanie i sprzątanie-niestety doba jest za krótka, a niedługo jeszcze ogródek dojdzie na co cieszę się szczególnie. Jednakże trzeba sobie poukładać plan zajęć i taki też mam zamiar. Na moje nieszczęście mój wolny czas się mocno skurczył bo murze codziennie prać ręcznie tonę rzeczy :-( , pralka odmówiła posłuszeństwa ,a ja zgubiłam fakturę zakupu wraz z gwarancją- całą złość moja i rodzinna jest skupiona właśnie na mojej głupocie. Cóż zrobić, przekopałam całe mieszkanie kilkunastokrotnie zaglądając w różne niespodziewane miejsca i odkrywałam wspaniałe skarby-tylko gwarancja się nie znalazła. Jakby tego było mało to jeszcze dziś mi się przyśniło że znalazłam więc jak amen w pacierzu wiem ,że już po mnie-na pewno nie znajdę.
Tak więc w tym skróconym czasie wolnym coś sobie robótkuję i jakiś czas temu skończyłam rękawiczki o których pisałam już wcześniej. Co prawda tej zimy posłużyły tylko raz ale przydadzą się na następny sezon.
Muszę jeszcze sporo nad wykonaniem rękawiczek popracować ale wiem już w czym rzecz.
A teraz prezentuję moje wypociny-dosłownie
Wyglądają wielkopalczaste ale to akurat przekłamanie zdjęcia. Ogólnie są ciepłe, wygodne i bardzo ładne-a ja bardzo skromna jestem :-)
Pozdrawiam Was słonecznie i życzę produktywnego weekendu